Recenzje perfum

Jimmy Choo, Jimmy Choo Edp

I jest! Na blog wjeżdża mój ukochany zapach od Jimmiego :). Dość długo zbierałam się do napisania o nim recenzji, lecz w końcu postanowiłam w wolnym czasie przysiąść i naskrobać co nie co, o jakże w moim odczuciu udanej kompozycji. Oczywiście nie sposób na chwilkę się nie zatrzymać i nie wspomnieć o nawiązaniu olfaktorycznym do Flowerbomb Victor & Rolf. Co prawda ten wpis chcę poświęcić strikte jednemu flakonowi, lecz większość osób z reguły kojarzy Jimmiego Choo z Flowerbombem i na odwrót. Owszem, składniki w obydwu pachnidłach są zbliżone, lecz myślę, że wprawne nosy zdecydowanie wyczują dwie osobne bajki. Informacyjnie dodam, że jedną i drugą kompozycję stworzył ten sam autor, którego dzieła dzieli parę lat różnicy. Ku gwoli ścisłości Flowerbomb powstał jako pierwszy. Ale nie o tym post! Oczywiście z biegiem czasu zrobię osobny wpis porównawczy między tymi perfumami, a teraz zostańmy przy Choo.

Klasyczny Jimmy jest wonią rozpoznawalną i charakterystyczną. W tym wypadku królują trzy składniki, których połączenie mogłoby wydawać się conajmniej dziwne, lecz odpowiednie wyważenie ich poszczególnych ilości i dodatków okazało się bardzo owocne! Mowa o: paczuli, orchidei i toffee. Uważam, że całość jest świetnie skonstruowana i przemyślana, ponieważ taka paczula, która lubi wpadać w ziemiste oblicze została fajnie osłodzona i wpleciona w zestawienie z dość intensywnym i wyraźnym kwiatem oraz karmelkami toffee. Można? Można! Poza tym perfumy te prezentują piękną wielowymiarowość.
Przy otwarciu otrzymujemy dawkę sporej ilości nut zielonych ze słodką i skarmelizowaną gruszką. Ponownie nietypowy i celny akcent, bo początek jest w jakimś stopniu świeży i zapowiada nadchodzące serce, które od razu przejmuje i stopniowo dozuje bazowe nuty. Wydawać by się mogło, iż toffee zdominuje kompozycję zapachową, lecz uważam, że paczula z orchideą zrobiły dobrą robotę i nieco sprowadziły na ziemię gurmandową słodycz oraz zapobiegły efektowi „ulepności” tworząc coś na pograniczu obydwu styli. Mnie osobiście Jimmy porwał tymi perfumami, tym bardziej, że lubię nietypowe brzmienia zachowane w noszalnym i współczesnym tonie, a tutaj znajduje wszystko co najlepsze: paczulę, która nadaje zapachowi głębi i tajemniczości, orchideę przełamującą karmelki oraz dodającą szczyptę orientalnych nut i toffee, które dopieszcza zmysły. Dla mnie hit, tym bardziej, że zakończenie przynosi totalnie zmysłowy i kobiecy efekt w postaci puchatej pierzyny.

Jakby tego wszystkiego było za mało, to przejdźmy do trwałości. Jimmy Choo Edp mogą poszczycić się olbrzymią trwałością i projekcją. Trzeba je dozować z rozsądkiem i umiarem, gdyż w nadmiarze stają się przytłaczające oraz mogą przydusić nas i otoczenie. U mnie dwa, max trzy psiknięcia starczają na cały dzień i jestem wyczuwalna z daleka :). Wielbiciele długich ogonów w tym przypadku będą zachwyceni. Uważam, że perfumy są idealne na okres jesienno-zimowy, w lato są niestety za ciężkie i nie rozwijają skrzydeł. Super sprawdzą się na randkę czy wieczorne wyjścia, aczkolwiek na co dzień do mniej sportowego stylu również dobrze wypadną.

Flakon niby prosty, nic nadzwyczajnego, ale dzięki wgłębieniom na całej powierzchni oraz odcieniu brudno-różowo-brązowym z dodatkowym efektem przydymionego szkła otrzymujemy wrażenie ekskluzywnosci i drogiego produktu. Okrągła stylistyka buteleczki daje radę. Korek nie jest masywny, ale wyraźny. Prosta, czarna zatyczka fajnie dopełnia całość bez zbędnych udziwnień. Mamy jeszcze pudełko! Nawiązuje do skóry węża w różowo-czarnych barwach, które fajnie łączy się z flakonem.

Spot reklamowy perfum bardzo mi się podoba. Elegancka i zmysłowa kobieta ubrana w sukienkę z gadzim motywem idzie przez życie pewna siebie, a towarzyszą jej oczywiście klasyczne i elitarne szpilki od samego Jimmiego. Twórcom kampanii w 20 sekundach udało się pokazać wszystkie hity, z których słynie marka Choo.

Podsumowanie

Jimmy Choo Edp nie są łatwe. Skrywają w sobie nietypowe połączenie składników, które albo się pokocha, albo znienawidzi. Zapach jest dojrzaly i z charakterem, na pewno dla kobiet, ktore są pewne swojej zmysłowości i nie boją się być zauważone. Perfumy są intrygujące i podszyte lekką nutką tajemniczości. Polecam je wszystkim miłośnikom woni słodkich, lecz z klasą i w wyjątkowym wydaniu.

Specyfikacja zapachowa
Kategoria: szyprowo-owocowe
Nuta głowy: mandarynka, gruszka i nuty zielone
Nuta serca: orchidea
Nuta bazy: toffee i paczula

Twórca:
Olivier Polge

Rok powstania
2011

Pojemności
40 ml, 60 ml i 100ml

Trwałość:
Znakomita – powyżej 10 h na skórze, ubrania do pierwszego prania.

Podziel się: